BIEŻĄCY NUMER

Słowem wstępu...

Minęła, kolejna, druga już, dekada post-komunizmu. Cieszymy się z niepodległości, ale w zasadzie większość z nas nie zagłębia się w jej charakter – tak było zaraz po 1989 r., po tzw. upadku komuny i tak jest obecnie, po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Post-komunizm czy niepodległość? A może to i to? Glaukopis, który ma już siedem lat, zagłębia się w takie sprawy od samego początku. Przez ten czas nasze pismo nie tylko ukazywało przeszłość i starało się to czynić w naukowej formie, bez politycznego makijażu i związanych z tym niezdrowych emocji – ale przede wszystkim postawiliśmy na prymat wartości absolutnych w sensie filozoficznym i na empirykę – w sensie metodologicznym. Są to prawdziwe podstawy zachodniej nauki, lub przynajmniej były nimi do niedawna. Niestety w obecnej chwili są one nieustannie podważane przez zwolenników moralnego relatywizmu i postmodernizmu, czyli współczesnego wydania starej gnostyckiej herezji. Nie jest przesadą stwierdzenie, że ludzie ci postawili sobie za cel zniszczenie intelektualnej tradycji naszej cywilizacji. W nadchodzącej dekadzie walka ta zapewne jeszcze się zaostrzy, nie można też wykluczyć, że ci współcześni heretycy wymyślą nowe, „rewolucyjne dogmaty” dla swojej pseudo-religii. My, w każdym razie, będziemy jak dotychczas trzymać się tego, co stare i wypróbowane. Będziemy nadal dekonstruować dekonstruktorów i obnażać miałkość stereotypów, na których lubią oni budować swe koncepty.

Od początku naszym mottem było, że najpierw wypada zbadać jakieś zjawisko, a potem dopiero formułować na jego temat opinię. Uważamy bowiem, że jakakolwiek teza – bez względu na jej popularność czy nowatorstwo – nie staje się prawdą tylko dlatego, że została bezkrytycznie powtórzona setki razy. Dlatego też badamy, sprawdzamy i weryfikujemy. Nie poddajemy się również modom pop-kultury. Przez pierwszy okres naszego istnienia hołdowaliśmy takim zasadom i będziemy to robić nadal. Byliśmy jednymi z pierwszych w bloku post-sowieckim, którzy skoncentrowali się na tzw. kontrowersyjnych tematach historii najnowszej i ukazywali je poza obowiązującym dyskursem politycznej poprawności. Poruszaliśmy różnorodne tematy, poczynając od genezy ruchu komunistycznego, poprzez nacjonalizm – zarówno w wydaniu umiarkowanym, jak i radykalnym – zbrodnie niemieckie i sowieckie, walkę i kolaborację z okupantami, po nieznane szerzej epizody z szarych lat PRL. Nie unikaliśmy tematów z historii powszechnej, historii sztuki, literatury czy politologii. Staraliśmy się przywracać pamięć o zjawiskach, jednostkach i organizacjach zapomnianych, czy takich, których dzieje zniekształcono w propagandzie PRL: poczynając od szeroko dziś już spopularyzowanej działalności Narodowych Sił Zbrojnych po przedwojenny ruch korporacyjny.

Z satysfakcją zauważamy, że zwolennicy liberalizmu i moralnego relatywizmu w dziedzinie historii, panoszący się do niedawna bezkarnie, zaczęli nie tylko zwracać uwagę na to co piszemy i jakimi zasadami się kierujemy, a przynajmniej niektórzy z nich zaczęli się nawet pilnować. Tam, gdzie jeszcze dekadę temu panowała niezachwiana pewność siebie, teraz zwraca się więcej uwagi na badania, publicystyczna buńczuczność jest tonowana i widoczna staje się też wstrzemięźliwość w ocenach. Wymusił to na liberalnych ex-monopolistach dyskursu historycznego między innymi Glaukopis. My, ze swej strony, zapewniamy, że będziemy ich dalej pilnować.

Więcej...

Najnowszy numer już wkrótce w sprzedaży!